Cenimy prywatność użytkowników

Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Kliknięcie przycisku „Akceptuj wszystkie” oznacza zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie.

24 maja 2024

Złam schemat nieomylnego dorosłego i posłusznego dziecka!

Wszędzie gdzie okiem sięgnąć standardowa edukacja wygląda następująco: jest nauczyciel-mistrz, który wie wszystko, zna odpowiedzi na pytania, a przede wszystkim to on je zadaje. Nie myli się nigdy, zawsze ma rację. Jest też uczeń, który ma słuchać, wykonywać polecenia i podążać za wytycznymi.

Brzmi dość sztywno i oschle, ale prawdą jest, że każdy z nas się już do tego przyzwyczaił. Kilkanaście lat chodzenia do zwykłej szkoły robi swoje. Do tego stopnia, że tendencje te zauważalne są nawet w naszych domach!

Szkoda by było, by prywatne lekcje np. języka angielskiego dla dzieci powielały ten schemat. Bo skoro mogą oderwać się formalnie od nauczania systemowego, to znaczy, że mogą też modyfikować swój sposób nauczania i łamać stare schematy. A tym bardziej rodzice w domach, którzy mogą wszystko!

W tym artykule posłużę się przykładem bardzo prostym do wykonania z perspektywy nauczyciela i rodzica, a jednocześnie takim, który może mieć ogromny pozytywny wpływ na dziecko.

Ale najpierw – dlaczego ten przestarzały schemat relacji nauczyciel-uczeń jest niekorzystny?

  1. Dziecko niechętnie zadaje pytania. Bo przyzwyczaja się z czasem, że to dorosły ma je zadawać.
  2. Dziecko boi się odpowiadać na zadane pytania. Bo wie, że to nie jest próba. Wie, że nauczyciel już za pierwszym razem oczekuje odpowiedzi poprawnej. Więc dziecko myśli: po co zgłaszać się na ochotnika, skoro mogę się pomylić i zbłaźnić; poczekam aż ktoś inny odpowie.
  3. Finalnie, dziecko boi się popełniać błędy i próbować. A przecież to na tym polega cała nauka!

Miś, który się myli

Jak można złamać ten schemat podczas uczenia dzieci języka angielskiego?

Na zajęciach Teddy Eddie wprowadzamy w Waszą rutynę misia, który się myli! Nauczyciel trzyma misia, i mówi w jego imieniu. Miś też może zadawać pytania, może coś opowiadać i niejako przeprowadzać lekcję. Ale tenże miś, może też sam popełniać błędy! Odpowiedzieć źle na pytanie, które sam zadał, przekręcić słowo czy zwrot wyrazowy albo użyć złej wymowy. Słowem – nauczyciel za pomocą misia celowo popełnia błędy podczas lekcji nauki angielskiego dla dzieci. Lektorzy metody Teddy Eddie – na błędy pozwalają i je w pełni akceptują.

Jakie to niesie korzyści edukacyjne?

Zazwyczaj wywołuje to śmiech. Śmiech to rozładowanie napięcia, zabawa, wybuch endorfin – wszystko co niezbędne do “bezbolesnej” nauki. Może wywołać to też zdziwienie – dobrze! Każde nietypowe emocje podczas uczenia się są na wagę złota, bo powodują, że dziecko zapamiętuje więcej i na dłużej.

  1. Dziecko doświadcza, że ktoś może popełnić błąd i widzi co jest tego konsekwencją: absolutnie nic. Ewentualnie serdeczny śmiech. Wraz z kolejnymi misiowymi błędami, dziecko może dojść do wniosku, że próbowanie, aktywność na lekcji, nawet jak nie jest pewne odpowiedzi – jest w porządku.

  2. Rośnie pewność siebie. Jeśli misio popełni błąd w temacie, który jest dziecku już znany, może to rodzić następującą reakcję “Wiem coś, czego nawet misio nie wiedział!”. Wraz z pewnością siebie, rośnie aktywność podczas nauki. Wraz z aktywnością, rośnie zrozumienie, praktyka i liczba historycznie popełnionych błędów. Wszystko to składa się na zauważalnie lepszą znajomość języka angielskiego przez co znów rośnie pewność siebie w nauczaniu. Pozytywne sprzężenie zwrotne, albo mówiąc inaczej, spirala pozytywna, która jeśli ją rozruszać, napędza wciąż do efektywniejszej nauki.

Najbardziej cieszy, gdy można osobiście zobaczyć przemianę w oczach dziecka. Rodzice współpracujący z dziećmi, które uczą się języka angielskiego metodą Teddy Eddie – mogą ćwiczyć z dziećmi również w domu. Jedna z mam czytała z synkiem teksty z zajęć i niechcący przekręciła poszczególne słówka. Jej syn był świadkiem tego, jak mama się pomyliła (i okazało się, że to normalna sprawa) a ponadto ON SAM wiedział, jak należy powiedzieć słowo poprawnie. Chłopiec natychmiast mamę poprawił – i musielibyście widzieć jego minę! Osobiście opowiedział historię swojemu lektorowi na kolejnych zajęciach, a duma wylewała mu się uszami.

O czym należy pamiętać?

Jeśli misiu popełnia błąd i pokazujemy, że to jest w porządku, pamiętajmy by podobnie reagować na błędy dzieci i swoje w domu. Chcemy maluchy utwierdzać w przekonaniu “ważne, że używasz języka, mów, przełamuj bariery, a szczegóły będziemy szlifować po drodze”. Aktywność jest najważniejsza i do niej Was rodzice zachęcamy.

Nie pozostaje już nic innego, jak misie w dłoń i do dzieła! Popełniajmy błędy, ku chwale nauki!


Angelika M. Talaga to neuropedagog, trener rodziców i popularyzator nauki. Prywatnie żona i mama. Na co dzień przekształca swoją wiedzę i doświadczenie w narzędzia, metody i strategie dla rodziców pomocne w wychowaniu kreatywnych, przedsiębiorczych i myślących dzieci. Kobieta z misją. Wiedzą dzieli się w podcaście i na blogu: www.godmother.pl.